Przejdź do głównej zawartości

Gambit (1966)


Jeśli okradać milionera, to tylko z brytyjskim czarem i wdziękiem. Harry Tristan Dean (Michael Caine) opracowuje szczegółowy plan zdobycia bezcennego popiersia chińskiej cesarzowej, będącego ozdobą prywatnej kolekcji Ahmada Shahbandara (Herbert Lom). Dean chce wykorzystać jedyny czuły punkt ekscentrycznego bogacza - miłość do zmarłej przed laty żony. Sprytny oszust zawiera umowę z tancerką Nicole (Shirley MacLaine). Podając się za parę z wyższych sfer, Nicole i Dean wynajmują apartament w hotelu milionera. Odpowiednio ucharakteryzowana dziewczyna do złudzenia przypomina dawną panią Shahbandar, dzięki czemu bohaterowie otrzymują zaproszenie na kolację w towarzystwie zaintrygowanego właściciela popiersia.

"Gambit" podbija serce widza wszystkimi środkami, jakimi tylko dysponować może komedia kryminalna. Nie wypada wprost zdradzać dowcipnego zabiegu narracyjnego, na którym oparta jest cała historia, jednak bez wątpienia uczynił on film Ronalda Neame'a jednym z najbardziej błyskotliwych przedstawicieli gatunku. Scenariusz utrzymany jest w duchu niezapomnianych kryminałów Agaty Christie, żeby wymienić tu "Zabójstwo Rogera Acroyda" czy "Dziesięciu Murzynków". Podobnie jak u brytyjskiej mistrzyni, fabuła zaowocuje zwrotami akcji, które zdynamizują opowieść, nadając jej dziś rzadko już spotykanego eleganckiego kolorytu. Zawarte w "Gambicie" pomysły zainspirowały z pewnością twórców zrealizowanego trzydzieści lat później "Entrapment". Słynna sekwencja, w której Catherine Zeta-Jones dzięki akrobatycznym zdolnościom pokonuje pułapkę laserowych wiązek, ma swój pierwowzór w ekranowych poczynaniach tancerki Nicole.

Konstrukcja "Gambitu" opiera się na pomysłowej zabawie z konwencją kryminału. Akcja co chwila wykracza poza przejrzysty dla widza fabularny schemat, a rewelacyjne kreacje aktorskie stają się niewyczerpanym źródłem komizmu. Postać Michaela Caine'a to zaskakująca mieszanka dżentelmena i cwaniaka. Herbert Lom potrafi nadać milionerowi Shahbandarowi odpowiednią klasę oraz szyk, co stanowi przyjemny kontrast względem szalonych występów aktora w cyklu "Różowej pantery". Wreszcie olśniewająca Shirley MacLaine momentami brawurowo kradnie widowisko obu ekranowym partnerom. Rozszczebiotana i rezolutna Nicole dowcipnie kontrastuje z opanowanym Deanem, przy czym MacLaine z sobie tylko właściwym urokiem zabarwia tę rolę dozą subtelnego seksapilu.

Dzieło Ronald Neame'a urzeka po latach powabem nieco zapomnianego klasyka. "Gambit" posiada ten sam unikalny glamour, który Woody Allen przywołał w "Drobnych cwaniaczkach czy "Scoop". Miło przywołać Hollywood, które z gracją żongluje swoimi największymi rozrywkowymi atutami.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kislorod (2009)

Na wielu współczesnych wieczorkach poetyckich ogarnia słuchaczy żal, że autorzy przestali już zadawać sobie trud skrywania haniebnego braku treści obecnością rymów. To samo uczucie towarzyszy projekcji najnowszego filmu Iwana Wyrypajewa "Tlen". Zdobywca nagrody publiczności na ubiegłorocznym festiwalu Era Nowe Horyzonty jest smutnym świadectwem granic filmowego eksperymentu.
"Tlen" składa się z dziesięciu segmentów, piosenek podanych w teledyskowej formie. Tekstem do współczesnej, rozrywkowej muzyki elektronicznej są monologi dwojga narratorów, w których wcielają się Karolina Gruszka oraz Aleksei Filimonov. Opowiadają oni historię dwojga bohaterów odtwarzanych przez tych samych aktorów. W pierwszej sekwencji poznajemy mężczyznę, który wiedziony wielką namiętnością do rudowłosej Saszy, zgładził łopatą swoją żonę. Mężczyzna pochodzi z ludu i zamieszkuje na wsi. W drugim utorze jesteśmy świadkami narodzin tego fatalnego w skutkach romansu u stóp pomnika "znanego p…

Kadr tygodnia: Człowiek z marmuru (1977)

Krystyna Janda

Kadr tygodnia: Crazy, stupid, love. (2011)

Jacob: You're better than the Gap.