Przejdź do głównej zawartości

Dellamorte Dellamore (1994)



Italo Calvino otwierał pierwszy z cyklu swych amerykańskich wykładów, pisząc: "Najczęściej moje pisarskie zabiegi polegały na odejmowaniu ciężaru; starałem się zdejmować ciężar z ludzkich postaci, z ciał niebieskich, z miast; starałem się odciążyć zwłaszcza strukturę opowieści i sam język." Mistrz włoskiej prozy nie tylko wyróżnił lekkość jako odrębną kategorię estetyczną, nadał jej wręcz rangę jednej z najcenniejszych wartości w literaturze światowej. Wydaje się, że umiłowanie do lekkości towarzyszyło również rodakom słynnego pisarza, twórcom jednego z najbardziej oryginalnych horrorów w kinematografii światowej, "Dellamorte Dellamore".

Głównym bohaterem filmu jest Francesco Dellamorte (Rupert Everett), grabarz na cmentarzu małej włoskiej mieściny Buffalora. Zblazowany Francesco mieszka na terenie nekropolii wraz ze swoim niedorozwiniętym pomocnikiem Gnaghim (François Hadji-Lazaro). Wieczory spędza w spokoju sącząc butelkę regionalnego wina, czytając książkę telefoniczną albo sklejając tajemniczą popękaną czaszkę. Na biurku bohatera zawsze w pogotowiu czeka rewolwer. Z niewyjaśnionych przyczyn niektórzy mieszkańcy Buffalory ożywają siedem dni po złożeniu do grobu, a wieczny spokój może przywrócić im tylko celny strzał w głowę, choć Gnaghi nie gardzi również tradycyjnym zamachem zaostrzoną łopatą.
Bohater stara się zachować plagę zombie w tajemnicy. Powiadomienie burmistrza wiązałoby się z koniecznością stawienia czoła włoskiemu aparatowi administracyjnemu, na co Dellamorte wcale nie ma ochoty. Zamiast tego ze stoickim spokojem akceptuje kolejne absurdy prowincjonalnej rzeczywistości, dopóki na jego drodze nie pojawi się piękna wdowa (Anna Falchi).

Scenariusz "Dellamorte Dellamore" ma strukturę nowelową. Poszczególne segmenty połączone postacią głównego bohatera tworzą misterną mozaikę zazębiających się motywów krążących wokół tematów miłości i śmierci, nawiązując tym samym do wielkiej tradycji włoskiej narracji sięgającej "Dekameronu". Płynność, z którą widz przenoszony jest pomiędzy poszczególnymi rozdziałami historii to niewątpliwie zasługa scenarzystów, Gianni Romoli i Tiziano Sclavi. Reżyser, Michele Soavi, z fantazją wykorzystuje wszelkie środki poetyki fumetti neri. Światem, w którym osadzeni są Francesco i Gnaghi rządzą nieprzewidywalne, irracjonalne prawa. Tutaj makabra nieustannie miesza się z humorem i groteską. Widz zaskakiwany jest oryginalną satyrą na Włochów, wysmakowaną turpistyczną erotyką czy wreszcie przewrotną egzystencjalną zagadką. Mimo iż tempo opowieści nie zwalnia nawet na moment, Soavi bez problemu znajduje miejsce na doskonale skomponowane, malownicze kadry. Każda sekwencja "Dellamorte Dellamore" zachwyca przemyślaną i pomysłową kolorystyką, a zarazem swobodą realizacji.

Rupert Everett łączy w postaci grabarza elegancki angielski spleen z beztroską włoskiego vitellone i z miejsca zyskuje sympatię widza. Choć wzorem dla filmowego Dellamorte był słynny komiksowy detektyw Dylan Dog, charyzma Everetta pozwoliła mu stworzyć unikatową, zajmującą kreację, na pewno jedną z najważniejszych w jego karierze. Anna Falchi w roli ukochanej głównego bohatera olśniewa i fascynuje urodą. Kusicielska, zmysłowa, przywodzi na myśl tajemnicze damy z kart klasycznych gotyckich powieści. Wreszcie François Hadji-Lazaro jako sympatyczny Gnaghi ożywia drugi plan abstrakcyjnym humorem.

Calvino zwraca w swoim wykładzie uwagę, że cechą idealnej literackiej lekkości jest szacunek do ciężaru, którego pozbawia portretowaną rzeczywistość. "Dellamorte Dellamore" choć radośnie igra z konwencją, tkwi głęboko w tradycji prawdziwej ekranowej grozy. To kino, które wierzy w widza.

Komentarze

  1. wspaniala recenzja rewelacyjnego filmu.
    ogladam te perle kolejny raz - wciaz zachwyca i sprawia mi mnostwo frajdy!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kislorod (2009)

Na wielu współczesnych wieczorkach poetyckich ogarnia słuchaczy żal, że autorzy przestali już zadawać sobie trud skrywania haniebnego braku treści obecnością rymów. To samo uczucie towarzyszy projekcji najnowszego filmu Iwana Wyrypajewa "Tlen". Zdobywca nagrody publiczności na ubiegłorocznym festiwalu Era Nowe Horyzonty jest smutnym świadectwem granic filmowego eksperymentu.
"Tlen" składa się z dziesięciu segmentów, piosenek podanych w teledyskowej formie. Tekstem do współczesnej, rozrywkowej muzyki elektronicznej są monologi dwojga narratorów, w których wcielają się Karolina Gruszka oraz Aleksei Filimonov. Opowiadają oni historię dwojga bohaterów odtwarzanych przez tych samych aktorów. W pierwszej sekwencji poznajemy mężczyznę, który wiedziony wielką namiętnością do rudowłosej Saszy, zgładził łopatą swoją żonę. Mężczyzna pochodzi z ludu i zamieszkuje na wsi. W drugim utorze jesteśmy świadkami narodzin tego fatalnego w skutkach romansu u stóp pomnika "znanego p…

Kadr tygodnia: Człowiek z marmuru (1977)

Krystyna Janda

Kadr tygodnia: Crazy, stupid, love. (2011)

Jacob: You're better than the Gap.