Przejdź do głównej zawartości

Dekada, 2001-2010

5. History of Violence (2005) David Cronenberg

"Historia przemocy" to jedyna w swoim rodzaju mroczna przypowieść. Cronenberg osadza bohaterów w alegorycznej rzeczywistości: położone na uboczu amerykańskie miasteczko, problemy dorastających dzieci, kochające się małżeństwo. Tom Stall (Viggo Mortensen), przykładny obywatel, mąż i ojciec udaremnia napad dwóch seryjnych morderców, stając się bohaterem lokalnej społeczności. Jego wyczyn odbija się głośnym echem w krajowych mediach, czego rezultatem staje się wizyta mafiozy z Filadelfii, Carla (Ed Harris). Carl twierdzi, że Tom nie jest tym, za kogo się podaje, a jego gangsterska przeszłość domaga się rozliczenia.
Film Cronenberga zaskakuje przy pierwszym odbiorze. Poczynając od zderzenia brutalnej sekwencji podróży seryjnych morderców z radosną małomiasteczkową sielanką, poprzez dramatyczny zwrot fabularny, a na finałowym przedłużeniu osi kryminalnej na płaszyznę metafizyczną kończąc. Tajemnica głównego bohatera, żywcem zapożyczona z kina sensacyjnego, staje się punktem wyjścia dla moralitetu o tyle przewrotnego, że pozbawionego dydaktycznego rozstrzygnięcia.

4. The Wrestler (2008) Darren Aronofsky

Kariera sportowa zawsze stanowiła świetny temat filmowej opowieści. Ambicja, wyrzeczenia, intensywne treningi składające się w finale na spektakularny sukces to gotowe składowe scenariusza. Rzadko kiedy zadajemy sobie pytanie o dalsze losy gwiazd bieżni, basenów czy stadionów olimpijskich. To one staje się punktem wyjścia w "Zapaśniku" Darrena Aronofsky'ego.
Randy "The Ram" Robinson (Mickey Rourke) był ulubieńcem tłumów, jednym z największych bohaterów wrestlingu. Produkowano koszulki z jego podobizną, figurki w zapaśniczym stroju, trafił nawet do gier komputerowych. Randy nie porzucił wrestlingu, nadal walczy na lokalnych arenach dla mniejszej publiczności i za mniejsze pieniądze. Mieszka w przyczepie, chwyta się dorywczych prac. Podczas jednego z występów dostaje zawału, postanawia się wycofać. Chce odzyskać kontakt z córką Stephanie (Evan Rachel Wood), znaleźć regularne zajęcie. Podejmuje próbę ocalenia tego, co zostało w jego życiu z pięknego amerykańskiego snu.

Aronofsky to bez wątpienia jeden z najważniejszych twórców ostatniej dekady. Jeszcze w roku dwutysięcznym nakręcił głośne "Requiem dla snu", żeby powrócić dopiero po sześciu latach wzbudzającym mieszane uczucia "Źródłem", a zakończyć dziesięciolecie rewelacyjnym "Czarnym łabędziem". "Zapaśnik" nie pozostawia wątpliwości co do niezwykłego talentu reżysera. Podobnie jak w poprzednich dziełach daje się poznać jako mistrz narracji. Ujęcia z wolnej ręki nadają historii dokumentalnego realizmu, znakomicie zrównoważonego dynamicznym montażem. Bohater zostaje bezlitośnie postawiony poza światłem reflektorów, wprowadzając widzów w kulisy ukochanego przez Amerykanów sportu. Widzimy, jak Randy pieczołowicie przygotowuje kawałek ostrej żyletki, którą wykorzysta w walce, aby ku uciesze tłumów upozorować malownicze rozcięcie czoła w wyniku brutalnego starcia. Ale widzimy również, jak odnosi prawdziwe obrażenia i w każdy pojedynek wkłada całe serce. Sceny na ringu są zaskakująco atrakcyjne, nakręcone "od środka" prezentują się o wiele ciekawiej niż to, co w tym temacie można obejrzeć w telewizji. Paradoksalnie demitologizacja wrestlingu ukazuje jego najciekawsze oblicze.
Jednak nawet najbardziej udane zabiegi formalne nie odniosłyby oczekiwanego skutku, gdyby nie fenomenalna kreacja Mickey Rourke'a. Aktor zagrał emocjonalnie i z wielkim wyczuciem, bez zbędnych szarży, ani na moment nie tracąc wiarygodności postaci. To bez wątpienia jego najlepszy występ, którego dopełnieniem są wspaniałe role Marisy Tomei oraz wspomnianej Evan Rachel Wood.

Aronofsky dotyka amerykańskiej duszy, a jego "Zapaśnik" przekracza granice obyczajowego dramatu. W mroku sali kinowej na napisach końcowych pozostajemy ze łzami w oczach oraz piękną balladą Bruce'a Springsteena.



3. Let The Right One In (2008) Tomas Alfredson

Oskar (Kåre Hedebrant) to dwunastoletni chłopak. Odkąd jego rodzice się rozwiedli, mieszka z mamą w betonowym blokowisku gdzieś w Sztokholmie. Zaniedbywany w domu, jest zamknięty w sobie, małomówny i cherlawy. Koledzy znajdują w nim łatwy obiekt drwin i żartów. Pada ofiarą przepychanek oraz gróźb przemocy, jednak nie zwraca się do nikogo o pomoc. Widzimy, jak wobec tłumionej bezsilności narasta w nim agresja. Pewnego wieczoru Oskar poznaje na podwórku swoją nową sąsiadkę, Eli (Lina Leandersson). Eli okazuje się tajemniczą dziewczynką. Niezwykle blada, na zewnątrz może wychodzić tylko w nocy. Nie ma rodziców, nie chodzi do szkoły, opiekuje się nią starszy pan. Mroczna aura otaczająca Eli intryguje Oskara. Między rówieśnikami nawiąże się nić porozumienia, która powoli przerodzi się w głębsze uczucie. Bohater odkryje, że Eli aby przeżyć, musi regularnie pić ludzką krew.

"Pozwól mi wejść" to pierwsze oryginalne wykorzystanie motywu wampira od czasu "Cienia wampira" Eliasa Mehrhige'a. Film Tomasa Alfredsona stanowi autorskie przetworzenie niepokojów targających kinem od czasów "Bowling for Columbine" Michaela Moore'a, podejmowanych także przez Gusa Van Santa w "Słoniu" czy Ilmara Raaga w "Naszej klasie". Szwedzki reżyser mistrzowsko wykorzystuje potencjał kina gatunków. Mimo grającego pierwsze skrzypce wątku obyczajowego jego film nawet na chwilę nie przestaje być horrorem. Groza pojawia się na ekranie nie tylko dzięki elementom nadprzyrodzonym. Jej pierwotnym i najważniejszym źródłem stają się ludzcy bohaterowie. Oskar nie wzbudza w widzu sympatii, gdy z zapałem wycina z gazet doniesienia o brutalnych zabójstwach i studiuje portrety psychopatycznych morderców. Potępiamy również jego bezmyślnych prześladowców. Przy bliższym poznaniu z pozoru łagodna, przyjazna Eli odsłania swoje drugie oblicze. Uparcie deprecjonowane przez popkulturę wampirze łaknienie krwi odzyskuje właściwą rangę przerażającego nałogu. Inteligentne operowanie kontrastami stwarza rzadko spotykaną na ekranie estetykę okrucieństwa, od której nie sposób oderwać wzroku.
"Pozwól mi wejść" przypomina o niezwykłej sile przekazu drzemiącej w gatunku, jakim jest horror. To mroczna baśń i wyzwanie dla kinomana.



2. Un Prophète (2009) Jacques Audiard

Dziewiętnastoletni Arab, Malik El Djebena (Tahar Rahim), trafia do francuskiego więzienia. Jest analfabetą, jego plecy pokrywają liczne szerokie blizny, a cały majątek, jaki posiada to dwadzieścia Euro ukryte w dziurawych adidasach. Malik dostaje obrońcę z urzędu i trafia do bloku przejściowego. Traf chce, że nawiązuje z nim kontakt Reyeb (Hichem Yacoubi) - koronny świadek na przyszłej rozprawie potężnego bosa korsykańskiej mafii. Cesar (Niels Arestrup), przywódca więziennej gałęzi przestępczej organizacji, stawia przed bohaterem ultimatum: Malik ma zlikwidować Reyeba lub sam zginąć. Zrozpaczony chłopak wykonuje wyrok. Od tej pory zostaje chłopcem na posyłki nieoficjalnie rządzących więzieniem Korsykańczyków. Dzięki protekcji Cesara poznaje stopniowo zasady i relacje obowiązujące za murami. Jednocześnie podejmuje oferowaną w zakładzie karnym edukację, a dzięki znajomości z handlującym haszyszem Cyganem oraz nauczycielem Rayadem (Adel Bencherif) podejmuje próbę zorganizowania własnej narkotykowej siatki.
"Prorok" wyróżnia się rewelacyjnie poprowadzoną dramaturgią: od drastycznej sekwencji zabójstwa Reyeba, poprzez wszystkie kroki, które bohater stawia na mafijnej drodze . Przyczyniają się do tego utrzymane w surowej, zimnej stylistyce zdjęcia, jak również reżyseria. Jacques Audiard z fenomenalną lekkością przeplata realistyczną oraz metafizyczną płaszczyznę fabuły - stopniowo odkrywamy, że nad Malikiem czuwa duch zamordowanego Reyeba, a tajemnicze wizje, które nawiedzają młodego Araba, znajdują swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Elementy nadprzyrodzone nie umniejszają wartości scenariusza - przedstawiona intryga kryminalna pomysłowo wykracza poza schematy ze świata mafijnych porachunków. Wreszcie "Prorok" przyciąga jako błyskotliwa historia o rozwoju jednostki. Zamiast hollywoodzkiego jednominutowego montażu, podczas którego bohater na przemian siedzi w bibliotece lub zasypia z głową w książce, dostajemy obraz systematycznej edukacji i związanej z nią stopniowej zmiany osobowości głównego bohatera. Kino z pazurem, do wielokrotnej lektury.



1.The Wayward Cloud (2005) Tsai Ming-liang

Tajwan nawiedza susza. W obliczu klęski żywiołowej mieszkańcom doradza się regularne spożywanie arbuzów, które zawierają aż 92 % wody i 6 % węglowodanów, stanowiąc tym samym bezcenne źródło pożywienia. W stolicy kraju odnajdujemy dwoje bohaterów znanych z poprzedniego filmu reżysera: Hsiao-Kanga (Lee Kang-sheng) oraz Shiang-chyi (Chen Shiang-chyi). Ich przypadkowe spotkanie po latach zaowocuje próbą przełamania samotności i poworotem do wzajemnej fascynacji.

Tsai Ming-liangowi udaje się sztuka niezwykła. Z jednej strony osadza akcję w hermetycznym, rządzącym się jemu tylko znanymi prawami świecie. Relację między bohaterami zostają zredukowane do gestów czy spojrzeń, niemal brak tu dialogu. Nie sposób przewidzieć rozwoju wypadków, sceny realistyczne przeplatają się z onirycznym symbolizmem, grą znaczeń i interpretacji. Z drugiej strony jest to wizja wystarczająco ciekawa i spójna, aby intrygować i porywać oryginalnością każdego kadru. Pozornie zaniedbana dynamika głównego wątku zostaje skontrastowana ze wspaniale zaaranżowanymi, przepełnionymi emocjami piosenkami. Wydaje się, że Tsai Ming-liang z czułością dba o każdy rejestrowany przez kamerę kolor i odcień. Niesłychane wizualne bogactwo nadaje obrazowi lekkości, miejscami potrzebnego humoru. Bo historii oraz prawdom, które przekazuje tajwański reżyser daleko do optymizmu.
Kapryśna, kolorowa, jaskrawa, wstrząsająca.



Komentarze

  1. Piękny zestaw i zachęta, by obejrzeć numery 4 i 5.
    Natomiast nr 3 widziałam niedawno po raz wtóry i odkryłam na nowo. Gorzkie to odkrycie, dla mnie chyba nr 1 dekady.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Kislorod (2009)

Na wielu współczesnych wieczorkach poetyckich ogarnia słuchaczy żal, że autorzy przestali już zadawać sobie trud skrywania haniebnego braku treści obecnością rymów. To samo uczucie towarzyszy projekcji najnowszego filmu Iwana Wyrypajewa "Tlen". Zdobywca nagrody publiczności na ubiegłorocznym festiwalu Era Nowe Horyzonty jest smutnym świadectwem granic filmowego eksperymentu.
"Tlen" składa się z dziesięciu segmentów, piosenek podanych w teledyskowej formie. Tekstem do współczesnej, rozrywkowej muzyki elektronicznej są monologi dwojga narratorów, w których wcielają się Karolina Gruszka oraz Aleksei Filimonov. Opowiadają oni historię dwojga bohaterów odtwarzanych przez tych samych aktorów. W pierwszej sekwencji poznajemy mężczyznę, który wiedziony wielką namiętnością do rudowłosej Saszy, zgładził łopatą swoją żonę. Mężczyzna pochodzi z ludu i zamieszkuje na wsi. W drugim utorze jesteśmy świadkami narodzin tego fatalnego w skutkach romansu u stóp pomnika "znanego p…

Kadr tygodnia: Człowiek z marmuru (1977)

Krystyna Janda

Kadr tygodnia: Crazy, stupid, love. (2011)

Jacob: You're better than the Gap.